Dostępność przez małe „d” i dostępność przez duże „D”
Ks. prof. Michał Heller rozróżnia dwa rodzaje matematyki. Przez małe „m”, jako narzędzie służące rozwiązywaniu równań, wzorów i rachunków, i przez duże „M” jako sposób opisu rzeczywistości.
Czy podobną perspektywę można przyjąć opisując dostępność?
Dostępność przez małe „d”
Wyobraźmy sobie podróż motocyklem – w trasie, w upale, po długich kilometrach. Nagle pojawia się oznaczone miejsce parkingowe dla motocyklistów. To udogodnienie, które nie jest obowiązkowe, ale które sprawia, że podróż staje się przyjemniejsza i bezpieczniejsza. Motocyklista docenia ten gest. Jest to wyraz szacunku wobec konkretnej grupy użytkowników, która ma swoje potrzeby, choć nie są one uniwersalne.
To właśnie jest dostępność przez małe „d” – działania, które poprawiają komfort życia, czynią przestrzeń bardziej przyjazną, ale nie są warunkiem koniecznym. Ich brak nie wyklucza użytkownika z uczestnictwa, lecz powoduje dyskomfort.
Dostępność przez duże „D”
Obok tego parkingu dla motocyklistów może znajdować się inne miejsce – parking dla osoby z niepełnosprawnością. Tu stawka jest zupełnie inna. Jeśli tego miejsca nie ma – dana osoba może w ogóle nie dotrzeć do celu. To już nie jest kwestia wygody, lecz uczestnictwa lub wykluczenia. Dostępność przez duże „D” to fundamentalne prawo, nie dodatek. Jest wpisana w zasady równości i wartości obywatelskie.
Dwa wymiary tej samej idei
W rzeczywistości te dwa poziomy dostępności – tak jak dwa poziomy matematyki u Hellera – nie wykluczają się, ale się dopełniają. Dostępność przez małe „d” uczy nas empatii i dobrego projektowania przestrzeni i usług. Dostępność przez duże „D” wymaga od nas systemowego podejścia i odpowiedzialności społecznej.
Dobrze zaprojektowane miejsce dla motocyklisty nie jest tylko detalem. Jest znakiem kultury. Ale równie dobrze zaprojektowane miejsce dla osoby z niepełnosprawnością jest czymś więcej – jest miarą cywilizacyjnej dojrzałości.
Na zdjęciu, które zrobiłem podczas motocyklowej podróży, widnieje znak informujący o parkingu przeznaczonym dla motocyklistów. Dla mnie to była dostępność przez małe „d” – ulga, wygoda i rodzaj wdzięczności. Ale chwilę później pomyślałem: a co, jeśli w tym samym miejscu zabrakłoby parkingu z symbolem osoby z niepełnosprawnością?
Wtedy zrozumiałem, że świat dostępny przez duże „D” to taki, w którym nikt nie zostaje w tyle. A dostępność przez małe „d” to droga, która nas do tego świata prowadzi – z szacunkiem, uważnością i refleksją. Może nawet… z filozofią Hellera w tle.