Efekt Dunninga-Krugera
Dostępność padła ofiarą własnego sukcesu. Kiedyś była niszową, ekspercką specjalizacją. Dziś stała się obowiązkiem wpisanym w prawo, a wraz z jej upowszechnieniem pojawił się efekt Dunninga-Krugera.
Efekt ten oznacza, że osoby mające niewielką wiedzę lub doświadczenie w jakimś obszarze często błędnie oceniają swoje umiejętności jako wysokie, bo brakuje im kompetencji, by dostrzec własne ograniczenia. Natomiast specjaliści, którzy naprawdę znają temat, częściej oceniają siebie bardziej krytycznie, ponieważ rozumieją jego trudność. W konsekwencji osoby mniej kompetentne bywają zbyt przekonane o swojej racji, a eksperci formułują wnioski z większą ostrożnością i pokorą.
W dostępności cyfrowej objawia się to w sposób bardzo dosłowny. Ci, którzy nigdy nie testowali interfejsu z użyciem czytnika ekranu, potrafią z pełnym przekonaniem ocenić, że strona internetowa jest dostępna. Ci, którzy nie znają różnicy między rolą ARIA a semantyką HTML, chętnie doradzają innym, jak poprawnie zaimplementować dostępność.
Dostępność cyfrowa szczególnie wzmacnia ten efekt, ponieważ daje złudzenie powierzchownej zrozumiałości.
- Alt text? - Każdy potrafi.
- Kontrasty? - Przecież widać.
- Klawiatura? - Kliknąłem Tab i działa.
Problem polega na tym, że dostępność nie zaczyna się od tego, co widać, ale od tego, co niewidoczne: od logicznego porządku fokusa, poprawnej hierarchii nagłówków, działania nawigacji, jakości komunikatów czytników ekranu, właściwego użycia ARIA, zrozumiałości treści, zachowania aplikacji w skalowaniu, obsługi błędów formularzy, a przede wszystkim, od realnych doświadczeń ludzi, którzy korzystają z technologii asystujących.
Eksperci dostępności znajdują się na przeciwległym biegunie. Im większe mają kompetencje, tym częściej słyszy się od nich odpowiedzi ostrożne i kontekstowe w stylu: to zależy, trzeba przebadać, przetestujmy na użytkownikach. Nie wynika to z braku pewności, lecz z jej nadmiaru i pewności świadomego rzemiosła.
Efekt Dunninga-Krugera powoduje więc w dostępności podwójne szkody. Po pierwsze, wzmacnia błędne wdrożenia, dając organizacjom fałszywe poczucie zgodności, szczególnie groźne dziś, w obliczu Europejskiego Aktu o Dostępności, gdy za deklaracjami prawnymi powinna iść praktyczna wiedza. Po drugie, spycha ekspertów do pozycji tych, którzy przesadzają z wymaganiami, choć to właśnie oni mają najbliższy kontakt z rzeczywistymi barierami.