Dostępność

Koordynator dostępności – bohater czy kozioł ofiarny?

2026-03-20 · Czas czytania 1 min

Kiedy wiele lat temu opisywaliśmy kompetencje koordynatora dostępności, trochę inaczej wyobrażaliśmy sobie, jaką ta funkcja będzie miała pozycję  w organizacji. Koordynator dostępności miał być architektem dobrej zmiany. Tymczasem stała się jedną z najbardziej paradoksalnych ról w strukturze organizacyjnej.

Z jednej strony, osoba powołana zgodnie z obowiązującym prawem, wartościami i odpowiedzialnością społeczną. Z drugiej, bywa osamotniona i obarczona odpowiedzialnością wykraczającą poza kompetencje decyzyjne. To rodzi pytanie: czy koordynator dostępności jest bohaterem systemowej zmiany, czy raczej wygodnym kozłem ofiarnym, na którego można zrzucić winę za cudze zaniedbania?

Bohater z misją

Koordynator dostępności łączy prawo, technologię, komunikację i empatię. Rozumie standardy dostępności, zna zapisy ustaw, potrafi rozmawiać z informatykami, architektami, urzędnikami i osobami z niepełnosprawnościami. Widzi więcej, bo patrzy na organizację oczami użytkowników, którzy najczęściej są niewidzialni.

Koordynator jako pierwszy słyszy historie o niedostępnej stronie, o informacji, której nie da się zrozumieć, o drzwiach, których nie da się otworzyć. To on bohatersko tłumaczy, że dostępność nie jest fanaberią, lecz prawem człowieka.

Kozioł ofiarny systemu

Często jednak rola koordynatora zostaje sprowadzona do funkcji bezpiecznika. W głowach wielu dyrektorów, naczelników i menadżerów, powołanie koordynatora kończy temat dostępności. Skoro jest koordynator, to ktoś się tym zajmuje. A skoro coś nie działa, to koordynator nie dopilnował.

Tymczasem koordynator bardzo często nie ma wpływu na budżet, zamówienia publiczne, wybór dostawców IT czy decyzje architektoniczne. Nie zatwierdza projektów, nie podpisuje umów, nie zarządza zespołami. Ma za to odpowiadać za efekt końcowy. To klasyczny mechanizm przenoszenia odpowiedzialności w dół bez przekazania narzędzi.

Samotnik w organizacji

Warto też powiedzieć wprost, że wielu koordynatorów działa w poczuciu osamotnienia. Często są to osoby, które dostały dostępność w pakiecie, obok innych obowiązków. Bez wsparcia, bez zespołu, bez umocowania w strukturze organizacyjnej. Mają pilnować wszystkiego: cyfry, architektury, informacji, komunikacji, szkoleń i skarg.

Bohater czy kozioł ofiarny?

Koordynator dostępności może być bohaterem, gdy organizacja przestanie traktować go jak alibi. Gdy jego rola jest jasno umocowana, wsparta kompetencjami decyzyjnymi, budżetem i odpowiedzialnością rozłożoną na całą instytucję. I wreszcie wtedy gdy dostępność stanie się strategią, a nie przypisem do ustawy. W przeciwnym razie koordynator pozostanie figurą symboliczną,  osobą, która jest, ale niewiele może. A system, zamiast się zmieniać, będzie udawał, że problem został rozwiązany.